Poradnik
Jak zdać maturę z matematyki, gdy niewiele umiesz
Konkretny plan na przejście progu, gdy do matury zostało kilka miesięcy, a matematyka od dawna nie działa. Bez obiecywania, że będzie łatwo.
· 2 min czytania
Żeby zdać maturę podstawową z matematyki, trzeba zdobyć 30 procent punktów. To znacznie mniej, niż wynika z tego, jak matura wygląda, i to jest tu najważniejsza informacja. Nie musisz umieć wszystkiego. Musisz umieć pewną, dobrze dobraną część.
Ten tekst zakłada, że masz kilka miesięcy i punkt wyjścia bliski zeru. Nie zakłada, że zaczniesz lubić matematykę.
Skąd wziąć te 30 procent
Arkusz podstawowy zaczyna się od zadań zamkniętych, które są warte po jednym punkcie i są wyraźnie łatwiejsze od zadań otwartych z końca. Sama ta część zwykle wystarcza, żeby zbliżyć się do progu, jeśli rozwiązujesz ją świadomie, a nie po kolei od pierwszego do ostatniego zadania.
Reguła na sam egzamin: przejdź cały arkusz od początku do końca i zrób najpierw wszystko, co umiesz od ręki. Dopiero potem wracaj do reszty. Największa liczba punktów przepada nie dlatego, że ktoś czegoś nie umiał, tylko dlatego, że utknął na zadaniu numer cztery i nie dotarł do numeru dwudziestego, który zrobiłby w minutę.
Które działy opłacają się najbardziej
Przy ograniczonym czasie kolejność nauki ma większe znaczenie niż liczba godzin. Zaczynaj od działów, które wracają w arkuszu wielokrotnie i są proste do opanowania od zera.
- procenty i działania na liczbach: wracają w kilku zadaniach i w zadaniach z treścią
- statystyka: średnia, mediana, dominanta, prawie zawsze w zadaniach zamkniętych i do nauczenia w jedno popołudnie
- funkcja liniowa i odczyt z wykresu: przewidywalne i schematyczne
- ciągi: dwa wzory obsługują większość zadań z tego działu
- geometria z twierdzeniem Pitagorasa: powtarzalne i policzalne
Świadomie odpuść na tym etapie dowody, trudniejszą stereometrię i zadania z parametrem. Nie dlatego, że są niemożliwe, tylko dlatego, że kosztują najwięcej czasu za najmniej punktów, a czasu masz mało.
Jak się uczyć, żeby to działało
Oglądanie nagrań daje złudne poczucie postępu: wszystko wydaje się zrozumiałe, dopóki nie trzeba samemu ruszyć długopisem. Zasada, która to naprawia, jest prosta i niewygodna: po każdym obejrzanym przykładzie zrób jedno zadanie tego samego typu samodzielnie, bez podglądania. Jeśli nie wyjdzie, to znaczy, że materiał nie wszedł, choć wydawał się jasny.
Drugi element to arkusze. Nie na koniec, tylko od razu, choćby w kawałkach: po przerobieniu działu znajdź w kilku arkuszach zadania właśnie z niego i zrób je. Arkusze CKE z poprzednich lat są publiczne i darmowe, więc materiału do ćwiczeń jest więcej, niż zdążysz wykorzystać.
Ostatnie dwa tygodnie
W ostatnich dwóch tygodniach nie zaczynaj nic nowego. Rozwiązuj całe arkusze na czas, sprawdzaj się z zasad oceniania i wracaj do tych typów zadań, które wypadają najsłabiej. Naucz się też korzystać z karty wzorów, bo połowa maturzystów otwiera ją pierwszy raz na egzaminie i traci czas na szukanie.
I jedno na koniec, bez owijania: jeśli do matury zostały trzy miesiące, a arkusz próbny wyszedł poniżej dziesięciu procent, to samodzielna nauka prawdopodobnie nie wystarczy. Nie z braku możliwości, tylko dlatego, że przy takim punkcie wyjścia najtrudniejsze jest rozpoznanie, czego się nie rozumie, a tego nie da się zrobić samemu.
